Dwumiesięcznik „Filomea” numer 2 – marzec, kwiecień – Piękne, wartościowe czasopismo dla kobiet! PATRONAT BLOGA

Lubicie zwalniać, pozwalać sobie na chwilę zatrzymania w ciągu dnia? Ja bardzo! I mam pięky magazyn z którym zatrzymuję się w ciągu dnia choć na chwilę.

FILOMEA to moja mała oaza spokoju. Czytam ją po troszku wieczorami, odkładam na stolik, wracam do niej rano z herbatą, czytam kilka stron, zamyślam się… i dopiero następnego dnia sięgam po kolejne artykuły.

To magazyn dla kobiet, ale w najlepszym, najszerszym znaczeniu tego słowa. Dla młodszych i starszych, dla tych, które szukają inspiracji, spokoju, refleksji. Wiem zresztą, że sięgają po niego także mężczyźni i… również się zachwycają. Bo „Filomea” jest po prostu magazynem dla ludzi, którzy lubią czytać rzeczy mądre, ciepłe i zostające w sercu na długo.

Ja sama czytałam ten numer bardzo powoli. Każdego dnia tylko kilka tekstów, żeby nie połknąć wszystkiego naraz. Chciałam się nim po prostu delektować.

koszyk

Jednym z felietonów, który szczególnie mnie poruszył, jest tekst Katarzyny Głowackiej „Między dietą a postem”. To niezwykle mądra refleksja o tym, czym naprawdę jest post i jak go przeżywać. Tak trafna, że mam wrażenie, iż ten tekst warto byłoby wydrukować i powiesić gdzieś w widocznym miejscu. Pokazuje post nie jako wyrzeczenie dla samego wyrzeczenia, ale jako drogę do sensu i porządku w życiu.

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam również rozmowę redaktor naczelnej Anny Kurzawy z Katarzyną Marcinkowską o logoterapii Viktora Frankla. Ten wywiad pięknie tłumaczy, czym jest poszukiwanie sensu w życiu i dlaczego jest ono tak ważne. To jeden z tych tekstów, które zostają w głowie jeszcze długo po odłożeniu magazynu.

Bardzo poruszył mnie także blok artykułów o naszym współczesnym życiu w świecie ekranów. Tekst „Odzyskać siebie w świecie ekranów” stawia pytania, które wielu z nas dobrze zna: skoro od rana scrollujemy telefon, odpoczywamy przy ekranie i z nim zasypiamy, to kiedy naprawdę żyjemy? Jak odzyskać równowagę? Jak znów być obecnym?

W tym kontekście niezwykle ciekawy jest też artykuł Emily Rand – Przykaza o odzyskiwaniu skradzionej uwagi, o tym, jak znów nauczyć się skupienia. A tekst Klaudii Naczke-Wójcik „Weekend offline. Dlaczego wybieram wylogowanie, żeby zalogować się do życia” to piękna opowieść o higienie cyfrowej i o tym, że czasem naprawdę warto odłożyć telefon, by wrócić do świata prawdziwych relacji.

W numerze znajdziemy również 10 przykazań higieny cyfrowej, proste, ale bardzo potrzebne wskazówki na nasze czasy.

Bardzo spodobał mi się też artykuł Karoliny Guzik o spotkaniach dla kobiet. Autorka zadaje proste, a zarazem niezwykle ważne pytanie: Czy byłaś ostatnio w miejscu, w którym nie musisz nikogo udawać? W miejscu, gdzie możesz być sobą – śmiać się, płakać albo po prostu milczeć – i nikt cię nie oceni?

Wspaniałym tekstem jest także artykuł dietetyczki i technolog żywności Beaty Kiernickiej o umiarkowaniu. O tym, że umiarkowanie wcale nie oznacza życia „pośrodku”, lecz drogę do prawdziwej obfitości i harmonii.

Nie brakuje też tematów codziennych i bardzo praktycznych. Znajdziemy tu przepisy, między innymi na aromatyczne bułeczki z bakaliami (które koniecznie chcę upiec!) czy świąteczny pasztet. Są artykuły o włosach, naturalnej pielęgnacji, o mocy ukrytej w ziołach i wiosennym oczyszczeniu.

Ogromnie zainteresował mnie również artykuł o dawnych zwyczajach wielkopostnych na wsi, o tym, jak Wielki Post poprzedzało przedpoście, jak oswajano ciszę Wielkiego Piątku i jak wyglądało wielkanocne świętowanie. Ile można się z tych dawnych tradycji nauczyć!

W numerze znajdziemy także piękne rzeczy dla duszy: poezję, pieśń wielkanocną z nutami, tekst o podhalańskich strojach, portret artystki Kamili Kansy czy niezwykle inspirujący artykuł siostry Beaty Zawiślak o kaligrafii. Przyznam szczerze, że po jego przeczytaniu sama mam ochotę spróbować tej sztuki.

Szczególnie poruszył mnie tekst Jagody Kwiecień o pisaniu odręcznym. Autorka zadaje pytanie, które długo nie daje spokoju: Co po nas zostanie? Profil na Instagramie? Dlaczego dziś tak rzadko piszemy ręcznie? Może warto mieć mały notes, w którym będziemy zapisywać myśli, wspomnienia, drobiazgi z codzienności, może kiedyś przeczytają je nasze dzieci albo wnuki?

Zachwyciły mnie również niezwykłe notatniki tworzone tradycyjnymi technikami introligatorskimi – prawdziwe małe dzieła sztuki.

Jest też artykuł o Wielkanocy na Sycylii, kącik książkowy (w którym znalazła się także książka „Lapis” – historia dwunastoletniej Irenki, którą kocham całym sercem), propozycja znalezienia koleżanki korespondencyjnej do pisania listów, konkurs poetycki, krzyżówka oraz wyjątkowy kącik Charlotte Mason przygotowany przez Martę Szlońską.

Na samym końcu redaktor naczelna Anna Kurzawa wyjaśnia, skąd wzięła się nazwa „Filomea” i co naprawdę oznacza to piękne słowo.

Ten numer to niemal sto stron bardzo wartościowych tekstów, w pięknej szacie graficznej, na grubym, solidnym papierze i z niezwykle estetyczną okładką. Ale przede wszystkim jest to magazyn, który daje coś znacznie więcej niż chwilową przyjemność czytania.

Daje chwilę zatrzymania.

I właśnie dlatego tak bardzo się cieszę, że mogłam objąć go patronatem.

Z serca polecam! TUTAJ możesz zamówić Filomeę do swojego domu 🙂 Polecam wybrać prenumeratę! Nie zawiedziecie się.





Tutaj zajrzyjcie do numeru pierwszego 🙂