Dwumiesięcznik „Filomea” numer 5 – wrzesień, październik – Piękne, wartościowe czasopismo dla kobiet! PATRONAT BLOGA

Jedyne czasopismo dla kobiet, przy którym chce się zwolnić, zatrzymać na dłużej i naprawdę poczytać to dwumiesięcznik „Filomea”. Właśnie niedawno skończyłam się „delektować” piątym, wrześniowo – październikowym wydaniem! Ach, co to była za uczta.

Przede wszystkim zachwyca mnie jej wydanie. Jest przepiękne, dopracowane w każdym szczególe, pełne estetyki, ciepła i tego wyjątkowego klimatu, który sprawia, że chce się wziąć magazyn do ręki, usiąść z kubkiem herbaty i po prostu zanurzyć się w lekturze. To nie jest czasopismo, które tylko przegląda się wzrokiem i odkłada na półkę. To taki magazyn, do którego chce się wracać.

koszyk

Ale za piękną formą idzie coś znacznie ważniejszego – treść, która naprawdę ma wartość. Są tu tematy bliskie kobietom, rodzicielstwu, edukacji, codziennym wyborom, relacjom i temu, co w życiu najważniejsze. Bez pośpiechu, bez narzucania jedynej słusznej drogi, za to z przestrzenią do refleksji, szukania własnych odpowiedzi i spojrzenia na pewne sprawy z innej perspektywy. Szczególnie cenne jest dla mnie to, że można tu znaleźć różne głosy, doświadczenia i spojrzenia na świat.

Uwielbiam też to, że „Filomea” nie zamyka się w jednym temacie. Obok ważnych i skłaniających do myślenia artykułów znajdziemy przepisy, inspiracje do codzienności oraz książkowe polecajki – zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Czyli wszystko to, co lubię najbardziej: trochę wiedzy, trochę inspiracji, piękno, kulturę i mnóstwo wartościowych treści, które zostają z człowiekiem na dłużej.

A jeśli miałabym wskazać coś, co szczególnie skradło moje serce w tym numerze, to zdecydowanie wyprawa śladami Ani z Zielonego Wzgórza. Już sama myśl o takim miejscu budzi we mnie ogromną tęsknotę za światem literatury, wyobraźni i marzeń. Po przeczytaniu tego artykułu nabrałam jeszcze większej ochoty, żeby kiedyś wybrać się tam osobiście. Mam nadzieję, że uda mi się spełnić to małe marzenie!

W „Filomei” podoba mi się również to, że przypomina o wartości analogowej codzienności: o czytaniu, uważności, tworzeniu, odkrywaniu i byciu bliżej tego, co prawdziwe. W świecie, w którym tak wiele rzeczy dzieje się szybko i na ekranach, taki magazyn jest dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym.

I wiecie co? Myślę, że właśnie tego dziś potrzebujemy więcej. Rzeczy tworzonych z sercem, z pomysłem i z szacunkiem do czytelnika. Takich, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też coś w nas poruszają, inspirują i zostawiają po sobie dobrą myśl.

„Filomea” to dla mnie coś więcej niż pięknie wydane czasopismo. To mała przestrzeń pełna inspiracji, wartości i kobiecej wrażliwości. Magazyn, który chce się czytać niespiesznie, zachować na półce i wracać do niego wtedy, kiedy znów zatęsknimy za czymś dobrym, mądrym i pięknym.

Cieszę się, że powstają takie rzeczy. I z całego serca kibicuję, żeby trafiały do coraz większej liczby czytelniczek.

Jeśli jeszcze nie znacie „Filomei”, bardzo Wam polecam. A jeśli już ją znacie, to jestem ciekawa, co najbardziej przyciąga Was w tym magazynie?

Jeśli zdecydujecie się na zakup czasopisma, to koniecznie skuście się także na piękne wydanie tomiku wierszy, który znajdziecie TUTAJ 🙂 O nim napiszę Wam w kolejnym wpisie!