„Wiosna w Dolinie Tumilu” – dwie książki, które będą dorastać wraz z dzieckiem!

Jak ja się cieszę, że już od 6 lat mogę prezentować Wam wyjątkowe książki od TUMILU 🙂 To pozycje, które nie tylko się czyta, ale się w nich trochę mieszka, nimi się żyje!

„Wiosna w Dolinie Tumilu” autorstwa Ewy Dahlig z ilustracjami Marty Dahlig, to dwie najświeższe pozycje wydawnicze. Urzeka mnie ta wyjątkowa sytuacja, kiedy mama pisze historię, a córka ją rysuje. I naprawdę czuć, że te książki powstały z czegoś więcej niż tylko pomysłu na publikację. Powstały z bliskości, z rodzinnej wrażliwości, z potrzeby opowiedzenia dzieciom świata w sposób mądry i ciepły.

W Dolinie Tumilu nadchodzi wiosna. Taka prawdziwa, pachnąca ziemią i pierwszymi kwiatami. Można wreszcie sadzić rośliny, jeździć na rowerze, spotykać się z przyjaciółmi i przygotowywać wielki piknik. Ale razem z tą wiosną pojawiają się też bardzo codzienne dziecięce sprawy. Ktoś nie chce sprzątać po zabawie. Ktoś uważa, że skoro coś się zepsuło, to przecież można kupić nowe. Ktoś złości się przy pierwszej porażce. Ktoś spędza za dużo czasu z tabletem. Ktoś popycha innych dla żartu. Brzmi znajomo, prawda?

koszyk

To, co najbardziej mnie w tych książkach poruszyło, to ich ogromna prawdziwość. Bohaterowie nie są idealni. Popełniają błędy, złoszczą się, obrażają, czasem coś im nie wychodzi. Ale właśnie dzięki temu dzieci mogą zobaczyć w nich siebie. I razem z nimi uczyć się czegoś bardzo ważnego. Dbania o swoje emocje i ciało, rzeczy, które mamy, o przyrodę i o innych.

Najpiękniejsze jest to, że wszystko dzieje się tu bez moralizowania. Nikt nie wygłasza wielkich pouczeń. Historie po prostu się wydarzą, a dzieci same mogą zobaczyć, co z nich wynika. To jest nauka, która przychodzi naturalnie, trochę mimochodem, w trakcie czytania, rozmów i wspólnego oglądania ilustracji.

A oglądać jest naprawdę co. Druga książka to kartonowa wyszukiwanka z dziesięcioma ogromnymi rozkładówkami pełnymi szczegółów. Można w nich przepaść na długie godziny. Każda scena tętni życiem, drobnymi historiami, małymi gestami bohaterów. Dzieci ćwiczą spostrzegawczość, tropią ukryte elementy, ale też zaczynają same opowiadać, co ich zdaniem wydarzyło się chwilę wcześniej albo co wydarzy się za moment. To wspaniała przestrzeń do rozmowy i wspólnego wymyślania historii.

Czytanka i wyszukiwanka są ze sobą pięknie połączone. W czytance znajdziemy dwadzieścia rozdziałów. Dziesięć opowieści o emocjach bohaterów i dziesięć wierszy z zadaniami na spostrzegawczość i 200 zgadywanek! Każda historia odnosi się do scen z wyszukiwanki, więc dziecko może śledzić bohaterów na ilustracjach podczas czytania. To bardzo sprytnie zaprojektowana forma wspólnej lektury. Czasem czyta się historię i ogląda ilustracje. Innym razem można po prostu przytulić się z dzieckiem i czytać samą czytankę, a małe miniatury obrazków pomagają wyobrazić sobie scenę.

Nie sposób też nie wspomnieć o stronie wizualnej. Ilustracje Marty Dahlig są niezwykle ciepłe, pełne światła, kolorów i drobnych detali. Widać w nich ogrom pracy i serca. Podziwiam te długie miesiące pracy! Do tego dochodzi piękne wydanie na świetnej jakości papierze, które sprawia, że obie książki są prawdziwą przyjemnością także dla dorosłych czytelników.

Mam poczucie, że „Wiosna w Dolinie Tumilu” to książki, które będą dorastać razem z dzieckiem. Najpierw ogląda się obrazki i wyszukuje szczegóły. Potem słucha historii. A z czasem zaczyna się rozmawiać o emocjach, o porażkach, o tym, jak być dobrym dla innych i dla świata wokół nas.

I chyba właśnie dlatego ta wiosna z Doliny Tumilu zostaje z czytelnikiem na dłużej. Bo przypomina coś bardzo prostego i bardzo ważnego. Najpiękniej rozkwita wtedy, kiedy dzielimy się tym, co mamy.

TUTAJ znajdziecie recenzję innych książek od wydawnictwa TUMILU 🙂 Wszystkie polecam Wam całym sercem! Są przepiękne, wartościowe, przygotowane z dbałością o każdy detal.