„Basia. Bajki na dobranoc” i „Basia i prezenty” – Wydawnictwo HarperKids
Są takie książkowe postacie, które zostają z nami na dłużej. Nie tylko na jedną czy dwie lektury, ale na lata. I właśnie taka jest Basia. Od wielu lat gości na naszym blogu i na naszych półkach, a my wciąż chętnie do niej wracamy. Lubię w tej serii to, że opowiada o sprawach bliskich dzieciom, bez niepotrzebnego moralizowania i udawania, że codzienność zawsze jest prosta. Są emocje, małe i duże problemy, dziecięce pomysły, rodzinne rozmowy i sytuacje, które doskonale znamy z własnego domu.
Tym razem do naszej biblioteczki trafiły dwie nowości Zofii Staneckiej z ilustracjami Marianny Oklejak: „Basia i prezenty” oraz „Basia. Bajki na dobranoc”. Choć obie książki łączy oczywiście Basia, każda sprawdza się w nieco innym momencie. Jedna zachęca do rozmowy o dawaniu i dostawaniu, druga zaprasza do wspólnego czytania, wyciszenia i zanurzenia się w opowieściach przed snem.


„Basia. Bajki na dobranoc”
Tę książkę od razu można sobie wyobrazić w wieczornym rytuale. Piżama, przygaszone światło, wygodne miejsce na kanapie albo łóżku i chwila tylko dla siebie. Bez pośpiechu, bez kolejnych spraw do załatwienia. Po prostu wspólne czytanie.
„Basia. Bajki na dobranoc” to obszerny tom, bo liczy 136 stron i zawiera aż 24 opowieści. Co ważne, nie są to wyłącznie historie opowiadane przez samą Basię. Do wspólnego czytania zapraszają również inni członkowie rodziny: Dziadek Henryk, Babcia Krystyna, Mama, Tata i Janek. Dzięki temu książka ma bardzo rodzinny charakter i przypomina, że wieczorne czytanie może być czymś więcej niż tylko sposobem na zakończenie dnia.
Znajdziemy tu opowieści różnorodne: zabawne, trochę melancholijne, krótkie, rymowane, idealne na te wieczory, kiedy dziecko ma ochotę jeszcze na jedną historię, ale wszyscy wiemy, że pora już powoli zwalniać. Poznamy między innymi gwiezdną krowę Gwiazdeczkę, przygody liska, który uciekł z zasłonki, oraz rycerza Franka Kolanka, który wyrusza w daleki świat.
Ta różnorodność jest wielką zaletą tego zbioru. Nie każda bajka musi być długa, skomplikowana i pełna zwrotów akcji. Czasem wystarczy pomysł, odrobina wyobraźni i kilka stron, które pozwolą przenieść się do zupełnie innego świata. Krótkie formy są też praktyczne, ponieważ można wybrać jedną opowieść na wieczór albo przeczytać dwie, jeśli akurat mamy na to ochotę i siłę.
Podoba mi się również to, że książka daje przestrzeń do wspólnego wybierania. Jednego dnia można sięgnąć po coś zabawnego, innego po historię spokojniejszą, a jeszcze innego pozwolić dziecku zdecydować, którą opowieść czytamy. Przy takim zbiorze łatwo stworzyć własne małe rytuały. Niektóre bajki pewnie będą wracać częściej, bo dzieci mają przecież swoje ulubione historie, do których chcą zaglądać bez końca.
Na uwagę zasługuje także sama forma wydania. Twarda oprawa dobrze pasuje do książki, która ma służyć przez długi czas, a okładka świecąca w ciemności dodaje całości wyjątkowego, wieczornego charakteru. To taki drobiazg, który może szczególnie spodobać się małym czytelnikom i sprawić, że książka stanie się czymś więcej niż tylko kolejnym tomem na półce.
Nie bez znaczenia są oczywiście ilustracje Marianny Oklejak. Ich charakterystyczny styl od lat towarzyszy Basi i trudno wyobrazić sobie tę bohaterkę bez tej plastycznej, pełnej koloru oprawy. W tak obszernym zbiorze ilustracje pomagają też budować nastrój poszczególnych historii i zachęcają do tego, żeby na chwilę zatrzymać się na stronie, zamiast od razu pędzić dalej.
Nie trzeba czytać jej od początku do końca ani trzymać się jednej kolejności. Można otwierać ją na wybranej opowieści, wracać do ulubionych fragmentów i stopniowo poznawać cały zbiór. To również bardzo dobry pomysł na prezent dla przedszkolaka, szczególnie jeśli szukamy czegoś, co nie skończy się na jednym czytaniu.









„Basia i prezenty”
Wszyscy lubimy dostawać prezenty, prawda? A przynajmniej tak nam się często wydaje. W końcu wystarczy ładnie zapakowane pudełko, kolorowa wstążka i już pojawia się ekscytacja związana z tym, co znajduje się w środku. Tyle że kiedy zaczniemy się nad tym zastanawiać, sprawa wcale nie jest taka prosta. I właśnie o tym opowiada książka „Basia i prezenty”.
W życiu Basi zaczyna się czas obdarowywania. Zbliżają się imieniny Dżesiki, później swoje święto ma sama Basia, a zaraz potem przychodzą mikołajki. Nic więc dziwnego, że temat upominków zaprząta jej głowę. Dziewczynka zastanawia się, co ucieszy koleżankę, sama marzy o prezentach, a razem z Jankiem próbuje wymyślić niespodziankę dla rodziców. Niby nic trudnego, a jednak po drodze pojawia się sporo pytań.
Bo skąd właściwie mamy wiedzieć, co sprawi komuś radość? Czy wszyscy lubią dostawać to samo? Czy prezent musi być czymś, co można wziąć do ręki, postawić na półce albo schować do szuflady? Basia odkrywa, że niekoniecznie. Są osoby, które nie przepadają za otrzymywaniem upominków, i takie, dla których znacznie cenniejszy od kolejnej rzeczy będzie wspólnie spędzony czas. Wycieczka do lasu, rodzinny spływ kajakowy czy po prostu bycie razem mogą okazać się najlepszym podarunkiem.
W książkach dla dzieci cenię historie, które nie podają gotowych odpowiedzi na tacy, ale pozwalają się nad czymś zatrzymać. Tutaj można porozmawiać o tym, że nie każdy ma takie same potrzeby, że warto słuchać drugiego człowieka i że dobry prezent to niekoniecznie ten najdroższy albo najbardziej efektowny. Czasem najważniejsze jest to, że pomyśleliśmy o kimś i naprawdę chcieliśmy sprawić mu przyjemność.
Ta opowieść to również wspaniały punkt wyjścia do rozmowy o dziecięcych oczekiwaniach. Bo przecież marzenie o wymarzonym prezencie jest zupełnie naturalne, podobnie jak rozczarowanie, kiedy podarunek okazuje się inny, niż sobie wyobrażaliśmy. Warto pokazać dzieciom, że obdarowywanie to coś więcej niż samo rozpakowywanie paczek, a radość można sprawiać sobie nawzajem na wiele sposobów.
Ogromną zaletą tej historii jest jej codzienność. Basia nie wygłasza mądrych przemówień, tylko próbuje zrozumieć sytuację po swojemu. Dzięki temu łatwo się z nią utożsamić, a rozmowa po lekturze może przyjść zupełnie naturalnie. Bez odpytywania dziecka i bez robienia z czytania kolejnej lekcji wychowawczej.
„Basia i prezenty” to 24-stronicowa książka w twardej oprawie, przeznaczona dla dzieci od trzeciego roku życia. Sprawdzi się szczególnie w okresie imienin, urodzin i mikołajek, ale tak naprawdę jej temat jest aktualny przez cały rok. Bo okazji do sprawiania komuś radości nigdy przecież nie brakuje.









