„Kto porwał psa?” – Wydawnictwo WILGA
Czy Wasz ukochany pupil kiedykolwiek zaginął? A może… został porwany?
Tym pytaniem zapraszam Was do zwariowanej przygody Henryka Ósmego Mydełkowicza, którego mieliśmy okazję poznać w książce „Kto by nie chciał mieć psa?”.
Pamiętacie Henryka? Ma już u swojego boku całą psią ekipę: kudłatego jamnika Opryszka, suczkę Kulkę i Okruszka. Fani czworonogów, którzy wcześniej się z nimi zetknęli, na pewno je pamiętają! Regularnie chodzą na spacery z Lisią, piegowatą dziewczyną z mnóóóóóstwem cudnych loczków, najlepszą przyjaciółką chłopca i jego ukrytą sympatią, choć oczywiście Henryk wolałby się do tego za nic w świecie nie przyznać. To właśnie podczas wspólnego spaceru z Lisią rozpoczyna się kolejna historia, której patronujemy, zatytułowana „Kto porwał psa?”
Tylko posłuchajcie!

Pewnego dnia podczas jednej z wycieczek z psiakami Henryk i Lisia spotykają Izydorka Żel-Piankowskiego – chłopca, którego Henryk zdecydowanie nie zalicza do grona swoich ulubieńców. Oboje zresztą nie darzą się sympatią… Izydorek, podobnie jak wielu innych bogatych dzieciaków, jest oczywiście zapatrzony w telefon. Wystarczy chwila nieuwagi, by jego psiak zniknął bez śladu. Jak się okazuje, jego podopieczny to rodowity sznaucerek o jakże oryginalnym imieniu… Sznaucerek! Wygląda na to, że Izydorek nie postarał się nawet na tyle, by nadać mu bardziej oryginalne imię.
Henryk i Lisia (a raczej Lisia i za jej namową niechętny Henryk) postanawiają pomóc Izydorkowi i ruszają na poszukiwania. Przeszukują park, próbują różnych sposobów na odnalezienie zaginionego psa, a po drodze angażują w sprawę nawet policjanta, fontannę i gołębia. Niestety, kolejne pomysły nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Wtedy okazuje się, że sprawa jest znacznie poważniejsza, niż początkowo sądzili. Państwo Żel-Piankowscy dostają anonim. Sznaucerek nie uciekł. Został porwany!
Porywacz żąda ogromnego okupu – pięćdziesięciu tysięcy złotych. Nawet dla rodziny Żel-Piankowskich jest to spory wydatek. Przywiązany do pieniędzy tata Izydorka wpada więc na rozwiązanie, które z pewnością nie jest tym, czego chłopiec oczekiwał. Skoro zaginął jeden sznaucer, można przecież… kupić nowego. I tak też się dzieje. Tyle że Izydorek nie zamierza odpuścić. Choć wcześniej jego relacja z psem nie była szczególnie wylewna, teraz – za sprawą Henryka i jego więzi z psiakami, a może też ciut pod wpływem Lisi – chłopiec za wszelką cenę chce odnaleźć swojego pupila i wyrwać go z rąk porywacza. Wspólnie z Lisią i Henrykiem rozpoczyna własne śledztwo.
Do akcji dołączają oczywiście Opryszek, Kulka i Okruszek, a także nowy Drugi Sznaucerek, który zdążył już przyzwyczaić się do życia w luksusie i niekoniecznie widzi interes w pomaganiu w śledztwie…
Zaczyna się prawdziwa akcja ratunkowa. Ekipa rusza tropem prowadzącym przez park, planuje zasadzkę, a nawet korzysta z pomocy psiego świata przestępczego (który tylko groźnie brzmi). Nie do końca jednak wszystko przebiega zgodnie z planem… A skoro mamy dwóch chłopców, którzy jeszcze niedawno byli największymi wrogami, całą psią ekipę oraz tajemniczego porywacza, możemy być pewni, że będzie się działo!
Marta Guśniowska po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć historię, która bawi młodszych czytelników, a przy okazji bez problemu wywołuje uśmiech również u dorosłych. „Kto porwał psa?” to pełne humoru śledztwo, w którym nie brakuje absurdalnych sytuacji, zaskakujących pomysłów i bohaterów mających bardzo różne charaktery, ale ostatecznie potrafiących połączyć siły w imię wspólnego celu.
Poszukiwania Sznaucerka stają się jednak nie tylko zabawną przygodą, lecz także okazją do pokazania, czym są współpraca, odpowiedzialność i prawdziwa troska o drugą istotę. I że czasami jesteśmy w stanie coś docenić dopiero wtedy, gdy to stracimy…
To lekka, pełna nieprzewidywalnych zwrotów akcji i energii, a zarazem wciągająca historia, która potrafi rozśmieszyć do łez i… mrozić krew w żyłach (w końcu mowa o porwaniu, a to bardzo poważna sprawa!). Całości pięknego wydania dopełniają ilustracje Daniela de Latour, które świetnie współgrają z charakterem historii. Jego charakterystyczne rysunki z pewnością kojarzą miłośnicy literatury dziecięcej, którzy mieli wcześniej styczność z książkami takimi jak przygody Skarpetek Justyny Bednarek, czy „Nasza paczka i niepodległość” Zofii Staneckiej.
Gorąco polecamy! Jeśli polubiliście Henryka i jego psią ekipę w pierwszej części, w tej historii z pewnością również znajdziecie sporo powodów do dobrej zabawy. Znajomość pierwszego tomu nie jest jednak konieczna, dlatego jeśli zainteresował Was konkretnie ten tytuł, śmiało możecie po niego sięgnąć. Nie musimy chyba wspominać, że to pozycja obowiązkowa dla psiarzy – zarówno tych, którzy mają w domu własnego czworonożnego, śliniącego się pupila, jak i tych, którzy dopiero marzą o psie. To kolejny dowód na to, że pies naprawdę może być najlepszym przyjacielem człowieka… i że z takim przyjacielem zdecydowanie nie można się nudzić!
Ciekawe, co psiaki i dzieciaki zmalują następnym razem…
Z radością patronujemy tej wspaniałej książce 🙂














„Kto porwał psa?”
Tekst: Marta Guśniowska
Ilustracje: Daniel de Latour
Oprawa: twarda
Ilość stron: 224
Dla dzieci: 6+
ISBN: 978-83-8425-473-8
Wydawnictwo WILGA



