Seria To się czyta – „Ratunku, tu nie ma wi-fi!” i „Eryk i wehikuł czasu” – Wydawnictwo DWUKROPEK

Do wakacyjnej walizki zapakowaliśmy naprawdę sporo książek. Wśród nich aż dwa nasze świetne patronaty! Zapraszam na recenzję.

„Ratunku, tu nie ma wi-fi!”

koszyk

„Ratunku, tu nie ma wi-fi!” to tytuł, który może wydać się bliski zarówno dzieciom i młodzieży, jak i ich rodzicom. Zbliża się majówka, ale Julka nie może jeszcze myśleć o odpoczynku. Polonistka zadaje klasie przygotowanie drzewa genealogicznego. Nie będzie to jednak zwykła praca polegająca na zebraniu imion i zdjęć krewnych – trzeba również opisać poszczególnych członków rodziny. Dla Julki oznacza to sporo pisania, a język polski zdecydowanie nie należy do jej ulubionych przedmiotów. Całe to czytanie, pisanie, no i ta gramatyka, ortografia… Co za klops, można pożegnać się z wolnym weekendem!

W dodatku jej rodzina nie należy do najbardziej interesujących. Jej brat Leon większość czasu spędza przy grach komputerowych, starsza siostra Zuzia interesuje się tylko makijażem, tata jest pochłonięty pracą jako architekt, a mama nieustannie próbuje pogodzić obowiązki domowe i zawodowe. Julka uważa więc, że z takiej rodziny trudno będzie stworzyć ciekawe drzewo genealogiczne. Jakby tego było mało, zbliżają się urodziny mamy. Julka wpada na pomysł, który pozwoli jej połączyć przyjemne z pożytecznym, jak to się mówi, upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Rodzina urządzi mamie niespodziankę w postaci wspólnego biwaku. Przy okazji dziewczynka będzie mogła zrobić nowe zdjęcia bliskim i zebrać informacje potrzebne do szkolnego zadania.

Plan wydaje się świetny… przynajmniej do momentu, gdy wszyscy docierają na miejsce. Biwak szybko przestaje przypominać spokojny rodzinny weekend. Pojawiają się niespodziewani goście, ginie pies Fufu, a ponadto… brakuje zasięgu. Rodzina, przyzwyczajona do stałego dostępu do internetu, musi nagle odnaleźć się w świecie bez telefonu i Wi-Fi.

To lekka, zabawna historia, która jednocześnie skłania do zastanowienia się nad tym, ile miejsca w naszym codziennym życiu zajmują telefony, internet, praca i nieustanne bycie „w biegu”. Kasia Keller pokazuje to w sposób przystępny dla młodych czytelników, nie moralizując, ale pozwalając spojrzeć na problem z humorem. Dowodzi, że prawdziwe życie nie ma miejsca w telefonie czy laptopie – a poza nim!

„Eryk i wehikuł czasu”

koszyk

„Eryk i wehikuł czasu” zabiera czytelnika w zupełnie inną podróż – tym razem przez historię, naukę i czas.

Akcja rozpoczyna się w marcu 1938 roku. Wydarzenia historyczne powoli zmierzają w stronę jednego z najtragiczniejszych okresów w dziejach Europy, choć bohaterowie jeszcze nie wiedzą, co przyniesie przyszłość. Eryk jest synem państwa Finchów. Jego ojciec jest profesorem i utalentowanym matematykiem, natomiast matka, również uzdolniona w dziedzinie matematyki, poświęciła swoje ambicje życiu rodzinnemu. Kobieta zmaga się z nerwami i nie zawsze czuje się dobrze, ale, jak szybko okazuje się Erykowi, skrywa również pewną niezwykłą tajemnicę.

Chłopiec odkrywa na strychu niezwykłą maszynę skonstruowaną przez mamę. Inspiracją do jej stworzenia były notatki Ady Lovelace – niezwykle uzdolnionej matematyczki z XIX wieku, uznawanej za jedną z pionierek informatyki. Eryk, oczywiście, nie może oprzeć się pokusie sprawdzenia, do czego służy tajemniczy wynalazek. Nie przewiduje jednak, że eksperyment zakończy się podróżą w czasie.

Chłopiec przenosi się ponad sto lat wstecz i trafia prosto na Adę, która jest wówczas zaledwie trzynastoletnią dziewczynką. Spotkanie niezwykłej przodkini i potomka rozpoczyna pełną przygód historię. Ada próbuje pomóc Erykowi wrócić do jego czasów, a jednocześnie chłopiec poznaje jej życie i realia XIX wieku.

Fabuła łączy przygodę z drobnymi elementami historycznymi. Wartka akcja, wątek tajemnicy i perspektywa spotkania z jedną z najważniejszych, a bardzo niedocenianych postaci w historii informatyki sprawiają, że książka potrafi naprawdę wciągnąć.

Seria „To się czyta” została pomyślana z myślą o młodszych odbiorcach, również tych, którzy niekoniecznie są wielkimi miłośnikami książek. To krótkie, przystępne i lekkie historie, często z dużą dawką humoru. Pomaga w tym również sama forma publikacji – książki są ilustrowane, mają przejrzysty układ, większe odstępy między akapitami, szersze marginesy i krótkie zdania. Dzięki temu czytanie nie przytłacza, a młody odbiorca może stopniowo przekonać się, że książka naprawdę może być źródłem przyjemności.

Jeśli więc dziecko niechętnie sięga po książki albo dopiero zaczyna swoją przygodę z samodzielnym czytaniem, seria „To się czyta” może być bardzo dobrym wyborem. „Ratunku, tu nie ma wi-fi!” rozbawi i skłoni do refleksji nad tym, ile czasu poświęcamy ekranom, natomiast „Eryk i wehikuł czasu” może rozbudzić ciekawość świata, historii i nauki.

Obu książkom z dumą patronujemy i gorąco polecamy je młodym czytelnikom!